Aktualności

Ci, którzy urodzili się w PRL mają dużą szansę umrzeć w PRL-bis. Państwo z iluzją suwerenności to państwo po wejściu w życie szeroko dyskutowanego w ostatnim czasie mechanizmu praworządności. Z parlamentem, który uchwali czy zmieni prawo o o tyle, o ile nie sprzeciwi temu podmiot zewnętrzny. Z rządem, który rządzi pod warunkiem, że nie jest na ścieżce kolizyjnej z inną, zewnętrzną wobec niego władzą.

Jesteśmy okłamywani pozorami prawdy. Horacy

Od kiedy pamiętam byłem fanem produkcji historycznych. A dokładniej filmów fabularnych, opartych mniej lub bardziej wiernie, o wydarzenia z minionych epok. Lubiłem je. Ci odważni do szaleństwa i wielowymiarowi bohaterowie, kostiumy, sceny bitewne, fantastyczne przygody, zapomniane lecz pociągające klimaty, kawaleryjskie szarże, łopocące sztandary… Do dziś wspominam z nostalgią uczestnictwo w projekcji „Potopu” w nieistniejącym już kinie „Pomorzanin”, po której długo nie mogłem zasnąć, bo w mojej dziecięcej głowie przemykali husarze, mistrzowsko machający szablą Wołodyjowski, anielska Oleńka, gargantuicznych rozmiarów i przy tym szlachetny Józwa Butrym, wredni szwedzcy lancknechci i szelmowsko uśmiechnięty Kmicic.

"Do Rzeczy" piórem naczelnego Pawła Lisieckiego i Rafała A. Ziemkiewicza zapoczątkował poważną rozmowę na temat Polexitu. Natychmiast ze strony medialnej opozycji, a także red. Karnowskiego z "Sieci", teksty te zostały zdezawuowane, jako nieodpowiedzialne i szkodzące Polsce, albo jako dolewanie paliwa do tez opozycji od dawna straszącego Polaków pisowskim Polexitem. Doszło nawet do tego, że minister spraw zagranicznych nazwał Polexit "absolutnym absurdem". Wszystko to w kontekście polskiego veta odnośnie propozycji powiązania wypłat z budżetu europejskiego z praworządnością.

Tym razem krótko a do długiego namysłu. Uprzedzam – Ameryki nie odkrywam – usiłuję tylko rzecz uporządkować. Aż tyle. Piszę i polecam pod rozwagę - nie tylko oczywiście tym zaćmionym na fakty i cierpienie oraz śmierć zakażanych po protestach – ale tym w ogóle popierającym w różnej formie to co się dziś nazywa strajkiem - zmyłkowo zupełnie nieuprawnienie nazywanym uogólnieniem – strajkiem kobiet.

„ Sejm przyjął uchwałę autorstwa PiS, wspierającą działania rządu w zakresie negocjacji budżetowych w UE. Uchwała m.in. wzywa do powrotu do rozmów i osiągnięcia porozumienia zgodnego z unijnymi traktatami oraz konkluzjami lipcowego posiedzenia Rady Europejskiej”  Za uchwałą głosowało 236 posłów w tym 5 połów PSL – Kukiz. Jednakże opinii publicznej umknęła bardzo ważna informacja. Przeciwko uchwale zagłosowali prawie wszyscy posłowie Konfederacji.

Wszystko wskazuje na to, że słynny "algorytm" ministra Piotra Glińskiego polega na tym, że budżetowymi pieniędzmi wyrównuje się straty (utracone dochody) artystów i instytucji kultury w wysokości 40 lub 50%, czyli popularny wykonawca disco polo nie zarobił miliona, jak w okresie przed pandemią, to bach - dajemy mu 400 tysięcy, a dom kultury, który działa pro bono i nie zarabia, nie dostanie nic. Takie mechaniczne traktowanie artystów oznacza, że resort ministra Glińskiego nie wie, co to znaczy „wsparcie”

Stanowczo PROTESTUJEMY wobec takiej wersji projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego przedstawianego poniżej obszaru, który wprowadzi w dotychczas spokojny, cichy i bezpieczny obszar osiedla i domów jednorodzinnych ogromne zagrożenie bezpieczeństwa, doprowadzi do wzmożonego hałasu i spalin z nadmiernej liczby poruszających się pojazdów, wprowadzi chaos w dotychczas ustabilizowany obszar osiedla, zmniejszy w znaczący sposób ilość miejsc postojowych dotychczas funkcjonujących.

 

Rok 2015. Polska szykuje się do wyborów - najpierw prezydenckich, chwilę później parlamentarnych. Ale człowiek, który zbudował jedną z głównych formacji politycznych w Trzeciej Rzeczpospolitej i doprowadził w tych wyborach do niekwestionowanego tryumfu swojej formacji, przełamując utwardzone rządy PO/PSL, musiał chować się przed wyborcami w przysłowiowej szafie, żeby nie wystawiać się na widok publiczny. Każdy jednak musi przyznać, że zniósł to godnie i w sposób budzący szacunek. Z pełną premedytacją pozwolił, że twarzami PiS, ikonami "dobrej zmiany" zostali Beata Szydło i Andrzej Duda.

Podkategorie