Jestem człowiekiem związanym z terenem Gminy. Zainteresowaniem i swą wcześniejszą działalnością oraz poprzez fakt posiadania na jej terenie domu – zwanego w tych okolicach kampingiem. Podkreślam – wedle definicji stosowanej w Uchwałach Gminy – jestem tam - a - mnie nie ma. Tym samym – wybory mnie nie dotyczą. Swym tekstem pragnę jednak postawić jeden problem, który widzę dość ostro.

Otóż – Szanowni Mieszkańcy. W tych wyborach nadal nie stawiających, poprzez osoby Kandydatów, precyzyjnie kwestii decyzji o kierunku rozwoju Gminy – ten rodzaj rozstrzygnięcia jednak się zaznacza.

Wszystkie – dokładnie wszystkie - kłopoty Gminy – a te są wymienione nawet w oficjalnych dokumentach UM i Rady w moim przekonaniu (i jestem gotowy go bronić) - zdecydowanie mają źródło w tym, na co się niegdyś zdecydowano (jeśli w ogóle ktokolwiek się nad tym zastanawiał) Zasadniczo mianowicie pozostawiono swojemu biegowi, a więc stagnacji i przypadkowości – kultywowanie rozwoju Gminy z wykorzystaniem nie tylko jej własnych cech ale i tego, że można w niej – jak nigdzie - podjąć bardzo owocującą w tym względzie działalność. Oparciem może stać się fakt, że na terenie Gminy znajduje się dosłownie perełka gospodarcza i środowiskowa – zbiornik wody pitnej. Deficyt wody pitnej jest tak ogromny, a bezpieczeństwo 1 mln ludzi jest tak wielką wartością – że przemyślana działalność zmierzająca do współdziałania w ochronie zbiornika, rozwijanie usług turystycznych w szerokim słowa znaczeniu nakierowanych na jego chronienie i podejmowanie wysokokwalifikowanej działalności rolniczej, niosą za sobą olbrzymi potencjał rozwojowy dla Gminy.

Te akurat wybory nie mają znaczenia czysto formalnego. Zawierają one w sobie powszechną i noszącą skutki na bardzo długie – kto wie czy nie dziesięciolecia – decyzję w tym zakresie. Mieszkańcy mają przed sobą

1/ kontynuację (myślenie typu; jak jest tak jest, choć czasem narzekamy, ale to znamy) przekreślającą jednak faktycznie rozwój Gminy w oparciu o jej specyficzne i niepowtarzalne możliwości na rzecz działalności industrialnej (strefa, przemysł w mikro wymiarze) i

2/ szansę na to, że  nastąpi jednak zmiana w tym kierunku.

Słyszę i czytam w Internecie głosy, które już dziś przesądzają, kto wygra. To brak szacunku dla demokracji i ludzi – i jednak technika „marketingu wyborczego”. Nic innego jak tylko urabianie opinii publicznej będące świadectwem niepewności środowisk, które dziś korzystają z dotychczasowych koncepcji.

Jest ponad wszystko pewne – stagnacja gwarantuje brak rozwoju.

Te parę słów napisałem w reakcji na wieść, która do mnie dotarła o zamiarach lokowania następnej Strefy Przemysłowej u stóp samej zapory.

Ta lokalizacja jest właśnie wprost decyzją o zablokowaniu wszelkich innych dróg rozwoju Gminy

Nie miejsce tu by je pokazywać – zbyt obszerny to materiał i konieczny do bardzo rzetelnej konsultacji społecznej, a ta musi się odbywać w poczuciu ludzi co do tego, że to jest Ich Gmina, że nie są w niej przedmiotem a podmiotem i nie pod presją akcji zachwalania kandydatów przed wyborami.

W wielkim skrócie – ta II tura to wybór pomiędzy gwarancją kontynuacji – czyli stagnacji w jednym, z góry, arbitralnie niegdyś przyjętym kierunkiem, a szansą (tylko i aż – szansą) podjęcia innych sposobów działania w Gminie. Od razu podkreślam - to drugie, szukanie innych kierunków, nie może przekreślać rozwoju – ale kontrolowanego - działalności wytwórczej tej, jaka ona jest dziś – gdyż jest ona na dobrym poziomie technologicznym i też jest opłacalna dla Gminy. Jednak monokultura – a pełna kontynuacja to gwarantuje – jest gwarancją niepowodzenia.

Na tym wszak poległa tzw. gospodarka socjalistyczna w wydaniu aekonomicznej i arynkowej monokultury w branżach.

Daję to Państwu - jako PT Wyborcom w wyborach Dobczyckich – pod rozwagę jako jednak w sumie postronny obserwator. Nie obojętny i mający jednak pewne doświadczenie w poruszanych kwestiach.

Czy ktoś z tego skorzysta ?

Proszę tylko o refleksję – bo to nie jest tak – jakoś tam będzie.

Bo co to też oznacza, gdy decyzję podejmie parę procent ludzi?

Nad tym też warto się zastanowić. Onegdaj jedynie słuszna była tak pewna, że hej!

I co ? Wyprowadzali sztandar. Co prawda nie do końca i nie na poważnie.

 

Kraków – Kornatka 18.04.2015

Pin It