Okazało się, że wbrew opiniom politycznych ekspertów oraz polityków, takich jak prezydent Komorowski, wyborcza debata telewizyjna przyciągnęła rekordową liczbę widzów przed telewizory. Jak podaje portal wyborcza.pl: „Debatę dziesięciu kandydatów na urząd prezydenta w TVP1 obejrzało we wtorek 3,147 mln widzów. (…) Wywiad z Bronisławem Komorowskim, który jako jedyny kandydat w debacie TVP nie wziął udziału, obejrzało prawie dwa razy mniej widzów.

O 19:30 w Polsacie oglądało go 1,473 mln osób (11,7 proc. udziału), a w Polsat News 212 tys. (1,6 proc.).Półtoragodzinna debata prezydencka miała wyższa oglądalność niż nadawane w tym samym czasie programy rozrywkowe na Polsacie i w TVN. Kulinarny show "Hell's Kitchen" oglądało 1,279 mln widzów (8,2 proc. udziału), a serial "Na wspólnej" - 2,186 mln (14,5 proc.).”

W związku z tymi danymi, zupełnie skompromitowała się prof. Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, mówiąca dla portalu wp.pl, że zapewne mało kto dotrwał do końca nudnawej debaty. Dane o oglądalności podane przez wyborcza.pl. świadczą o tym, zainteresowanie debatą było olbrzymie, a opinia pani profesor jest zupełnie nietrafna oraz o tym, że wypowiedziana opinia jest oparta o domniemania pani profesor, a nie o twarde fakty.

Więcej, pani profesor, stwierdza, ze debata nie wpłynie na decyzje wyborców. Oczywiście, głupkowate opinie, bez żadnego uzasadnienia, pani profesor może opowiadać bez końca, ale oczywiście musi sobie zdawać sprawę z tego, że takie opinie zupełnie panią profesor kompromitują, w oczach opinii publicznej. Ponieważ, bez wątpliwości, dużą część polskich wyborców, dokonuje swoich wyborczych decyzji, na podstawie tego, co zobaczy w telewizji. Pani profesor, uważa, ze przekazy telewizyjne w Polsce, zupełnie nie wpływają na decyzje wyborców, co mogę tylko skomentować, jako kompletny absurd. Głupkowate i absurdalne opinie wygłaszane przez panią profesor, są jednym z dowodów na degenarację polskich elit naukowych.

Z kolei, prezydent Komorowski, był uprzejmy powiedzieć, że ręka boska go uchroniła przed udziałem w debacie. Ta opinia, jest kolejnym przykładem braku politycznej wyobraźni prezydenta, cieszącego się z tego, że nie wziął udziału w debacie, przyciągającą przed telewizory, olbrzymią liczbę wyborców, pragnących poznać poglądy kandydatów na urząd prezydenta RP. Bez żadnej wątpliwości, prezydent poprzez brak uczestnictwa w debacie, stracił część wyborców, czego zupełnie nie jest w stanie zrozumieć.

Bez wątpienia na politycznej debacie zyskali, kandydaci stosunkowo mało znani, ponieważ polityczna rozpoznawalność mało znanych kandydatów, na pewno wzrosła, co powinno procentować, większą liczbą głosów oddawanych na kandydatów.

Oczywiście, główny kontrkandydat prezydenta Komorowskiego, A. Duda był bardzo mocno obserwowany przez media i opinie publiczną. Jeżeli dojdzie do drugiej tury wyborów, na co wskazują sondaże wyborcze, to zmierzą się w niej Komorowski i Duda. Moim zdaniem, Duda podczas debaty, chciał i zdołał przekazać swoje poglądy i opnie wyborcom, bez wchodzenia w słowne pojedynki z kandydatami, ponieważ konstrukcja debaty nie pozwalała na tego typu działania. Podczas debaty, Duda zaprezentował się jako kandydat poważny, rozsądny z konkretnymi propozycjami polepszenia materialnej sytuacji milionów Polaków. Z pewnością, dzięki temu, Duda zwiększy swoje poparcie wyborcze.

W mediach pojawiają się opinie stwierdzające, że realizacja obietnice wyborczych Dudy, mogą kosztować państwo polskie 240 miliardów złotych, co ma pokazywać, nierealność składanych obietnic przez Dudę. Otóż, przeczytałem opinię ekspertów wyliczających koszt wyborczych obietnic Dudy. Ogólnie, cała ekspertyza nadaje się na śmieci, tyle jest warta. Na przykład, pseudo eksperci wyliczyli, że przywrócenie wieku emerytalnego, obiecywane przez Dudę będzie kosztować budżet państwa 15 miliardów rocznie. Ciekawe, że eksperci nie określili od jakiego roku, budżet będzie musiał tego typu kwoty płacić. Po prostu, tego nie wiedzą. Więcej, eksperci nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego przyszli emeryci, mają zabierać z budżetu państwa, pieniądze zbierane z ich składek. Przecież to są pieniądze emerytów, a nie skarbu państwa.

W końcu warto wiedzieć o tym, ze wspomniani eksperci pracują dla organizacji polskich pracodawców, takich jak Lewiatan. Wiadomo, że dla polskich pracodawców, A. Duda popierany przez największy związek zawodowy, jakim jest Solidarność, stanowi zagrożenie dla ich przywilejów i stworzonego przez nich w kraju, niewolniczego systemu stosunków pracy w prywatnych i państwowych firmach i instytucjach. To z z tego powodu pseudo eksperci wyliczają na zamówienie, polskich pracodawców, koszty obietnic wyborczych A,. Dudy, biorąc do nich dane z sufitu. Jednocześnie, ci sami pseudo eksperci, nie są w stanie policzyć kosztów dla budżetu, wyborczych obietnic premier Kopacz i prezydenta Komorowskiego, co jednoznacznie wskazuje, na brak obiektywizmu i rzetelności danych, podawanych przez pseudo ekspertów.

Tekst ukazał się na Salon24 w dniu 6 maja 2015r