Zakłamani politycy PSL i cyniczni politycy PO, pogubieni w swoich partyjnych gierkach, zdecydowali się zastawić pułapkę referendalną na prezydenta Dudę. Pułapka polega na tym, że politycy PSL namawiają prezydenta do wycofania referendum, a politycy PO namawiają prezydenta do przeprowadzenia referendum, zgodnie z przyjętym harmonogramem. Jest jasne, że cokolwiek nie zrobi prezydent Duda, to jedna ze stron, czyli PSL lub PO, będą mieli pretensje do prezydenta Dudy o podjęcie niewłaściwej decyzji w sprawie referendum. Tak pomyślana pułapka, poraża swoim prymitywizmem i bezmyślnością, typowymi cechami charakterystycznymi dla polityków partii rządzących.

Szczególnym zakłamaniem w swoich działaniach w tej sprawie wykazują się, jak zwykle, politycy PSL. Oto jeden z czołowych polityków PSL, minister Kosiniak Kamysz, uznawany przeze mnie za wybitnego twórcę niewolniczych stosunków pracy w naszym kraju, został szefem sztabu wyborczego prezydenta Komorowskiego. Więc, minister musiał być na bieżąco informowany o decyzjach prezydenta w sprawie organizacji referendum. A skoro tak, to również politycy PSL musieli wiedzieć o okolicznościach referendalnej decyzji Komorowskiego. Zresztą, całe społeczeństwo zostało poinformowane o decyzji prezydenta w tej sprawie. Wówczas, żaden z zakłamanych polityków PSL nie protestował przeciwko decyzji prezydenta Komorowskiego. Więcej, politycy PSL, nie raz i nie dwa, popierali prezydenta Komorowskiego podczas kampanii wyborczej. Nie było słychać żadnego słowa krytyki ze strony PSL o prezydenckim pomyśle organizacji referendum. Więcej, podczas głosowania w Senacie nad zatwierdzeniem pytań i dnia referendum, senatorowie PSL, zagłosowali razem z PO.

Jedyne słowa krytyki pod adresem pomysłu zorganizowania referendum padały z prawej strony sceny politycznej oraz były formułowane m.in. na salonie 24.pl w moich tekstach i komentarzach, jak też, w tekstach i komentarzach wielu innych, prawicowych blogerów.

Warto zauważyć, że dziennikarze mediów głównego nurtu w ogóle nie pytają polityków PSL o nagłą krytykę organizacji referendum z ich strony. Nikt z dziennikarzy nie pyta polityków PSL o brak uzgodnienia opinii w tej sprawie z PO i prezydentem Komorowskim. Nikt z dziennikarzy nie wyśmiewa premier Kopacz, liderki PO, mówiącej o tym, że tworzą z PSL „jedną wspólną i zgodną rodzinę” pomimo tego, że stanowiska PO i PSL w sprawie referendum i pytań referendalnych są całkowicie rozbieżne.

Politycy PSL nie informują opinię publiczną w Polsce, o tym, że odwołanie referendum przez prezydenta Dudę ma bardzo wątłe podstawy prawne. Praktycznie rzecz biorąc prezydent Duda ma związane ręce w tej sprawie, w sensie prawnym. Ponieważ, tak naprawdę nie wiadomo, jak miałaby wyglądać procedura odwołania referendum przez prezydenta RP. Prawnicy-konstytucjonaliści są podzieleni w swoich opiniach, dotyczących tej sprawy. Ale można domniemywać, że jeżeli Senat wyraził zgodę na przeprowadzenie referendum, to również Senat powinien uczestniczyć w odwołaniu referendum. Ale właśnie, w tej kwestii, zakłamanie polityków PSL, jest widoczne jak na dłoni. Ponieważ, politycy PSL powinni zaapelować do senatorów PO, o odwołanie referendum, a nie do prezydenta RP. Gdyby politycy i senatorzy PO, byli skłonni odwołać referendum, to prezydent Duda, miałby ułatwioną decyzję w tej sprawie. Poza tym, jeżeli prezydent Duda byłby skłonny odwołać referendum, to bez zgody Senatu, byłoby to niemożliwe.

Fakt, że politycy PSL w ogóle nie apelują do senatorów PO o odwołanie referendum, jest jeszcze jednym dowodem na to, że zakłamani politycy PSL i cyniczni politycy PO, zastawili na prezydenta Dudę referendalną pułapkę. Cokolwiek, prezydent Duda nie zrobi to jedna z partii PO lub PSL będą miały pretensję do prezydent o jego decyzję. Jeżeli prezydent Duda nie odwoła referendum, to PSL będzie miało pretensje do prezydenta o to, że zamiast pomóc rolnikom w czasie suszy, poprzez zaoszczędzenie pieniędzy na odwołanym referendum, przyczyni się do wydania pieniędzy na referendum. Jeżeli prezydent Duda zgodzi się na odwołanie referendum, to PO będzie miało pretensję o nie szanowanie decyzji poprzednika i decyzji Senatu w tej sprawie.

Co w obliczu zastawionej pułapki referendalnej powinien zrobić prezydent Duda? Moim zdaniem, prezydent Duda powinien odwołać referendum przygotowane na 6 września, a następnie powinien zorganizować nowe referendum w dniu wyborów parlamentarnych. Dalej, prezydent Duda powinien wystąpić do Senatu o wycofanie jednego z pytań referendalnych, dotyczącego rozstrzygania wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika, jako całkowicie zbędnego. Jednocześnie, prezydent Duda, powinien wystąpić do Senatu o dopisanie trzech, dodatkowych pytań referendalnych dotyczących obniżenia wieku emerytalnego, posyłania 6 latków do szkół i prywatyzacji lasów państwowych. Referendalne pytania światopoglądowe, proponowane przez środowiska lewicowo-liberalne, nie powinny być uwzględnione, ponieważ nikt nie zbierał podpisów w tych sprawach.

W ten sposób, prezydent Duda, może zaoszczędzić pieniądze wydane na zorganizowanie referendum w dniu 6 września, ponieważ organizacja referendum razem z wyborami parlamentarnymi jest o wiele tańsza. Dopisanie do referendum trzech nowych pytań oraz organizacji referendum w dniu wyborów parlamentarnych, przyczyni się z pewnością do wysokiej frekwencji podczas referendum i podczas wyborów parlamentarnych. Jeżeli Senat nie zgodzi się na dopisanie nowych pytań i organizację referendum w dniu wyborów, to wszyscy będą mieli pretensję do PO, a nie do prezydenta Dudy.  

Tekst ukazał się na Salon24 w dniu 20 sierpnia 2015r