Zgliszcza w budżecie zwykłych Polaków. Zrujnowany budżet państwa polskiego. Katastrofalny dług publiczny przekraczający 3 biliony złotych, który będą spłacać nasze dzieci i wnuki. Ruina finansów publicznych. Poraniona rodzina i małżeństwo rozumiane, jako związek kobiety i mężczyzny. Genderystyczne manipulacje i kłamstwa. Zwiększona liczba podsłuchów, radary na każdym, co ważniejszym skrzyżowaniu. Mandaty zamiast służyć prewencji, służą łataniu lokalnych budżetów. Gminy i miasta obłożone zadaniami, których nie są w stanie dźwignąć.

Sześciolatkowie zmuszoni do pójścia do nieprzygotowanych szkół. I tak dalej, i tak dalej… Tak kończą się rządy fachowców w garniturach od Armaniego z zegarkami za 20 tysięcy. Fachowcy od okrągłych zdań i gustownych garniturów. Zgliszcza.

Z jednej strony pełne portfele różnej maści cwaniaczków i banksterów, specjalistów od dojenia unijnej kaski. A z drugiej dwa miliony emigrantów szukających godnego wynagrodzenia i lepszego życia po całej Europie, setki tysięcy polskich rodzin żyjących na granicy biologicznego przetrwania. A wśród rządzących ośmiorniczki na kolację na koszt podatnika w ramach obowiązków ministerialnych. Dodajmy – pewnie bardzo wyczerpujących. Mężczyźni przebierający się za kobiety. Zgliszcza w moralności publicznej zastąpionej moralnością stada, wrogością i strachem wobec innych grup społecznych. Atak na realizm filozoficzny. Wszechobecny konformizm. Zgliszcza intelektualne.

W takiej rzeczywistości ekonomiczno-mentalnej przyjdzie nowemu rządowi odbudowywać naszą ojczyznę. Lekko nie będzie. Będzie bardzo trudno. „Zaprzyjaźnieni niezależni dziennikarze” już biją na alarm w lewackich gazetach za Odrą, Alpami, nad Sekwaną, nawet nad Tamizą. Obwieszczają nadejście Armagedonu nad Wisłą. Coś się kończy.

Na wewnętrznym podwórku instytucjonalnym na pewno czekają zastawione pułapki z krainy kreatywnej księgowości. Poukrywane trupy w szafie, które będą wypadać z hukiem na znak dany przez pokonanych polityków. Medialne armaty, karabiny i pistolety będą czekać w gotowości. Teraz dla nich jest czas gromadzenia amunicji i okopywania się na bezpiecznych pozycjach. Wiedzą, że przegrali, ale jeszcze to do nich nie dotarło.

Polscy patrioci odnieśli podwójne zwycięstwo, ale konfrontacja dopiero się rozpoczyna. Za nami pierwszy etap. Nie był łatwy, ale daliśmy radę. Teraz przed nami trudniejsze zadania i też damy radę. Odbudujemy zniszczone instytucje, podniesiemy ojczyznę z ruin.

Ksiądz profesor Tadeusz Guz w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” z dnia 31 X – 1 XI 2015 roku tak opisuje aktualny stan rzeczy, widząc bardzo głęboko polskie korzenie duchowe i kulturowe: „Całe nasze życie narodowe i społeczne, Narodu o ponad tysiącletniej tradycji egzystencji kultury państwowości, a także Narodu, który jest podmiotem i tworzy wspaniałą cząstkę Kościoła Chrystusowego w sensie powszechnym" i dodaje: "człowiek otrzymuje od Boga olbrzymi mandat zaufania w sensie swej podmiotowości, suwerenności, wolności w pewnym obszarze do określenia swej egzystencji, tworzenia państwa, edukacji, gospodarki, sztuki, budowania wspólnot z narodami sąsiednimi”.

Przed Polakami stoi bardzo trudne zadanie. Odbudowanie wielu obszarów polskiej wspólnoty w wymiarze praktycznym, ale przede wszystkim w wymiarze duchowym.

Jeszcze przed wyborami w środowiskach katolickich wiele mówiono, pisano o konieczności modlitwy za Ojczyznę. I dobrze, że o tym pamiętano, dobrze, że nie zapomniano o Bożym fundamencie życia społecznego. Z pewnością tysiące bezimiennych chrześcijan modliło się o dobry wybór. Jakiego wyboru Polacy dokonali każdy widzi. Jednak teraz, gdy Polacy niesieni są radością z odzyskania rządów, nie wolno zapominać o fundamentach. Nie wolno zapominać o Bożym fundamencie życia indywidualnego i społecznego.

Prof. Guz dalej mówi: „Narodowi Polskiemu Bóg zawierza pewne przestrzenie władzy, czyli pewne przestrzenie praw i obowiązków, które Naród powinien z pełną świadomością i wolnością – w sensie natury i łaski – podjąć, żeby stworzyć taki kształt społeczeństwa, małżeństwa i rodzin jako podstawowych wspólnot w bytowości państwa, który jest zgodny z Bożym zamysłem”.

Polacy modlili się przed wyborami. Modlili się o dobry wybór, o godnych i uczciwych polityków. Po wyborach nie powinnyśmy ustawać w duchowym wspieraniu tych, którym dali tak wielki kredyt zaufania, a jednocześnie powinniśmy ich kontrolować i sprawdzać, aby nie zeszli na manowce. Pamiętajmy, że władza deprawuje, a władza absolutna – deprawuje absolutnie. Rządzący, bez względu na to, z jakiej formacji pochodzą, jakie hasła głoszą, powinni pamiętać, że Naród jest podmiotem ich działania, że to Naród ich wybrał i Naród może ich odwołać z pełnionych funkcji.

W sensie filozoficznym trzeba zachować „bytowość człowieka, jako człowieka, każde małżeństwo, każdą rodzinę, bo to są naturalne fundamenty państwa. Dlatego też wydaje mi się, że w tej chwili olbrzymim zadaniem, które stoi przed polskim rządem, Sejmem, Senatem, jest odzyskanie tej pozycji człowieka, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, dodając w sensie eklezjalnym jako związku sakramentalnego, a także rodziny, ponieważ te bytowości przez oddziaływania różnych ideologii zostały bardzo mocno zachwiane w swojej egzystencji. To olbrzymia praca, która czeka na nowy rząd i parlament, bo bez tego odzyskanie chrześcijańskiej koncepcji człowieka, jako podmiotu, osoby i jego podstawowych wspólnot – małżeństwa i rodziny, nie powiedzie się program odbudowy polskiej państwowości”.

Ważne są instytucje państwowe, ale najważniejsze są fundamenty, na których zostaną zbudowane.

Musimy odzyskać własną tożsamość zbudowaną na Ewangelii i filozofii św. Tomasza z Akwinu. Tożsamość, która pozwoli nam odeprzeć bałamutne idee. Te wielkie idee wymagają odwagi w dokonywaniu małych kroków, także w wymiarze praktycznym, czyli odwagi domagania się godnego traktowania każdego pracownika, tak w sensie moralnym, jak i finansowym.

Polacy chcą dobrych rządów, chcą dobrej Polski. Polacy chcą normalnej rodziny, normalnego małżeństwa i chcą normalności na codzień i od święta. Polacy chcą normalności w wielu kontekstach. Jeżeli będziemy razem, to damy radę, to przywrócimy normalność w Polsce.

Tekst ukazał się na Salon24, 5 listopada 2015r

Pin It