Nie będzie kolejnej „wojny o samolot” – tym razem na Maltę. Ba, nie będzie nawet kolejnej walki o krzesło na tej Malcie. Będzie za to fala krytyki pod adresem prezydenta Dudy że opuści jedno nieformalne spotkanie w sprawie uchodźców. Dodajmy: jedno spośród wielu, na którym nie zapadną żadne decyzje i dotyczące problemu odległej od nas części kontynentu. Trudno jednak nie zauważyć niezwykle istotnej i pozytywnej zmiany: po pięciu latach opinia publiczna  i Platforma Obywatelska razem ze swoimi medialnymi przystawkami zaczęły wymagać od Prezydenta RP aby był głową państwa, aby czynnie angażował się w polską politykę zagraniczną i aby nie odpuszczał żadnej dyskusji na europejskie tematy.

Po pięciu  latach konstruowania coraz głupszych teorii żeby usprawiedliwić kiepską i bierną prezydenturę Bronisława Komorowskiego nagle zaczęto przywiązywać ogromną wagę do roli i funkcji  prezydenta. Skończyła się wreszcie absurdalna kampania gloryfikowania braku kompetencji i haryzmatyczności prezydenta Polski.

Po latach uzasadniania, że jego zadaniem jest „uświetnianie” benefisów, otwieranie wystaw i wizyty na budowach obwodnic aby "jednoczyć społeczeństwo", nagle zaczęto od niego wymagać aktywności w prowadzeniu polityki międzynarodowej. Czyż to nie wyraz ogromnego zaufania? Zaufania i oczekiwań,  których Bronisław Komorowski z jakichś powodów sobie nie zaskarbił.

Ileż się nasłuchaliśmy, że brak naszego przedstawiciela – czy to prezydenta czy to premiera - na  formalnych i nieformalnych rozmowach nawet w tych na temat sytuacji na Ukrainie, to przejaw naszej silnej pozycji. Że wcale nas tam być nie musi – bo przecież jesteśmy na bieżąco informowani o czym była mowa. Ach jakimi idiotami byli wszyscy którzy się domagali aby prezydent Komorowski angażował się w politykę zagraniczną. Było to wręcz sprzeczne z Konstytucją.

 Jak wiadomo problem imigrantów z Afryki nie zaczął się przecież tydzień temu – nie zaczął się nawet 6 sierpnia. Ile formalnych i nieformalnych szczytów Unii Europejskiej odwiedził w tym roku Bronislaw Komorowski żeby czynnie uczestniczyć w rozwiązywaniu tego problemu?

Nawet jeśli media sympatyzujące z odchodzącą władzą i byłym prezydentem przemilczają znakomite wizyty i wystąpienia prezydenta Dudy na szczycie ONZ, czy wizyty i spotkania jak to pierwsze w Berlinie, niedawne w Paryżu, to z jakichś powodów zaczęły oczekiwać od niego zaangażowania i aktywności. Od Dudy żąda się działania którego nie wymagano od Bronisława Komorowskiego – czy nie warto zadać pytania dlaczego?

A nieformalna część  szczytu na Malcie? Cóż, pewnie ważna choć zapewne nie decydująca. Bądźmy jednak spokojni – wszak będzie tam przecież Donald Tusk. A każde dziecko już w Polsce wie – bo media trąbiły o tym niemal z histerią – że posada dla Tuska to ogromny sukces Polski, to wielki awans i nobilitacja na arenie międzynarodowej. Przecież nie po to Donald Tusk z dnia na dzień i bez zapowiedzi zrezygnował z funkcji premiera żeby przestać działać na rzecz naszego kraju. Ja wierzę wciąż że zrezygnował tylko dlatego że jako szef RE może dla Polski więcej zrobić.  No chyba że ów wielki sukces Polski polegał tylko na tym, że jakiś Polak ma świetną pensję i nie musi się już poświęcać pracy na rzecz swojego kraju.

W takim układzie jedyna nadzieja w Andrzeju Dudzie i nowym rządzie. I oczekiwania wobec Prezydenta RP są tylko pierwszym sygnałem ze państwo wraca do normalności. 

Tekst ukazał się na Salon24, 7 listopada 2015r

 

 

Pin It