Cieszą mnie liczne fotki najbardziej znanych polityków w tłumie ludzi na ulicy. Dotychczas przemawiali do nas z wysokości stolców sejmowych, z ciepłych studiów telewizyjnych, niektórzy w ogóle o nas zapomnieli – a teraz lekko zziębnięci, w nietypowym otoczeniu, na prawdziwej manifestacji (bez czekoladowego orła). Dobrze że obejrzą sobie Polskę od tej strony. Oprócz byłych ministrów i wiceministrów, byłych szefów spółek państwowych, byłych dziennikarzy popierających rząd, byłych posłów koalicji, byłych senatorów, marszałków i wicemarszałków, aktualnych członków PO, Nowoczesnej, PSL, SLD razem z Razem, i licznych reprezentantów Salonu III RP czyli byłej elity – byli tam jeszcze zwykli ludzie.

Zwykli ludzie z polskimi flagami, zatroskani o polską demokrację i śpiewający polski hymn – to cieszy. To, że Polacy zaczęli myśleć o Polsce i jej kondycji – cieszy. Na razie ścierają się dwie narracje, ale jest szansa, że w miarę czasu, narracje te zjednoczą wielu Polaków we wspólnych punktach związanych po prostu z dobrem Ojczyzny.

Jedna narracja jest taka, że ledwie PiS objął władzę, a już rozpoczął demolowanie państwa. Zaczął wymieniać władze spółek z kapitałem państwowym, zmienił wszystkich wojewodów i urzędników wojewódzkich niższego szczebla, szefów służb specjalnych, ministrów i wiceministrów. Jednym słowem granda. A co najgorsze od razu zamachnął się na Trybunał Konstytucyjny, najwyższą władzę w Polsce, której orzeczenia są ostateczne i powszechnie obowiązujące. Rzeczywiście: wszystko zaczęło się od tego jak Prezydent ułaskawił M. Kamińskiego (prześladującego przeciwników politycznych w czasach krótkich rządów PiS) i nie chciał zaprzysiąc 5 nowych sędziów TK wybranych przez poprzedni parlament (a jak mu wytknął słusznie TK, było to jego psim obowiązkiem). To wszystko odbija się już na gospodarce: giełda notuje spadki, i obniża się wiarygodność Polski w oczach zagranicznych inwestorów. Być może Unia wstrzyma finansowanie. W Polsce zagrożona jest demokracja!

Jest i druga narracja: ledwie PiS objął władzę, a już zaczął się wściekły atak mediów ściśle zaprzyjaźnionych z właścicielami III RP i sypanie piachu w tryby nowemu rządowi, żeby nie mógł nawet rozpocząć realizacji programu, który dał mu wyborcze demokratyczne zwycięstwo. Przygotowanie do tego totalnego ataku nastąpiło jeszcze w poprzedniej kadencji: skazanie byłego szefa CBA na karę bezwzględnego więzienia, urągające elementarnemu poczuciu sprawiedliwości i praworządności i wyprzedzające wybranie (z naruszeniem prawa i złamaniem Konstytucji) nowych 5 sędziów TK, w celu uczynienia z TK reduty obrony właścicieli III RP i starego porządku. Histeryczna awantura, kłamliwe donosy do zagranicznych mediów i UE, próby paraliżu państwa, doprowadziły do spadków na giełdach i obniżenia się wiarygodności Polski w oczach zagranicznych inwestorów.  Unia nie wstrzyma finansowania, bo nie może. Ale w Polsce faktycznie opozycja nie chce się pogodzić z rezultatami demokratycznych wyborów.

Nie będę nikogo przekonywał do jednej z tych narracji, bo każdy może sam rozstrzygnąć, kto zaczął te awantury (które z pewnością nie przynoszą Polsce pożytku). Jutro będziemy mieli drugi marsz w obronie demokracji, który potwierdzi prawdopodobnie rezultat wyborów. Jeśli po tym swoistym „kryterium ulicznym” przegrani uznają swoja porażkę, to może będziemy mogli rzec, że demokracja w Polsce ma się dobrze. Bo nagła utrata dostępu do koryta i znani politycy na bruku, to normalny przejaw demokracji. 

Tekst ukazał się na Salon24 12 grudnia 2015r

Pin It