Pan Profesor ośmielił się wypowiedzieć niepoprawnie politycznie. Naraził się, wypowiadając swą i jak się wydaje jednak dość powszechną i w zasadzie umiarkowaną i co najważniejsze – opartą na prawdzie, a krytyczną opinię w sprawie kłamliwego stawiania Polaków w roli sprawców męczeństwa i zagłady Żydów. Milczeć nie wolno jako, że wypowiedzi otrzymały już pieczęć oficjalnych czynników Państwa Izrael – żartów już niema. Tłumaczenia potrzebami akcji wyborczej, są po prostu pokrętne i nie na poziomie.

Oczywiste zupełnie podstawy do zdań Pana Profesora daje to, co może już trzeba przypomnieć – że zagłada i to na bezprzykładną skalę i barbarzyńskimi metodami, dotknęła na równo i Żydów i Polaków, a na dodatek większość z tych Żydów było po prostu Polakami – tyle. że wyznania Mojżeszowego a Podziemne Państwo Polskie – jedyne takie na terytoriach okupowanych wręcz karało śmiercią za donosicielstwo i współudział. Odwrotnie niż choćby we Francji czy nawet w gettach, gdzie były oficjalne struktury kolaboracji. Coś kompletnie odwrotnego. Sprawcami rzezi - o czym „Europejczycy” nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć, i to w warunkach nieporównywalnych i niewyobrażalnych dla ludzi z zachodu, byli Niemcy. Nie jacyś naziści. Na dodatek ci mają mieć się dobrze i pod ochroną Państwa – w Polsce, czego dowodem ma być ich tłumny na Marszu Niepodległości. Piramida kłamstw, kalumnii, potwarzy i po prostu nienawiści do Polaków. Już nie wolno pozostawić bez reakcji. W tej sytuacji noty protestacyjne – mogą tylko śmieszyć. Tak więc opinia Pana Profesora, prawdziwa, wyważona, oparta na faktach a wyrazista – jest przestępstwem? Najwyraźniej tak, skoro spotyka Go za to ostra reakcja władz Uniwersytetu konkretnie Toruńskiego. Reakcja następuje nie w dyskusji, nie w porównywaniu faktów, dokumentów i argumentów, a w oparciu o siłę władzy administracyjnej, W standardach cywilizowanych Nauki oznacza to wprost brak materii faktów i argumentacji po stronie oburzonych wypowiedzią Pana Profesora J. Bartyzela. Samo to, poza wszystkim, po prostu kompromituje każdego z tytułem naukowym. Nic by więcej nie było potrzebne by wykazać o czym mówimy.
O skali problemu – nie dla Profesora, a dla całego środowiska naukowego – dobitnie świadczy i żenuje, iż osoby przekonaniami i wiedzą solidaryzujące się z Profesorem są w stanie to poparcie wyrażać - ale - po cichu. Ponoć tylko jedna osoba była w stanie wystąpić jawnie i bez kluczenia w poprawnościowych ćwiczeniach giętkości – rzekomo racjonalnej.
Co jeszcze gorsze – i na tym chciałbym skupić uwagę, przypadek Pana Profesora J. Bartyzela nie jest czymś wyjątkowym – jest jedynie objawem jeśli nie śmiertelnej, to na pewno ciężkiej choroby toczącej polską już nawet nie tylko Naukę ale i po prostu – elitę. Jest nią przekształcenie poważnej części elity w Stronnictwo Drżących. Grupę – formalnie elity a pozbawionej umiejętności używania takich pojęć jak rzetelność i niezależność opinii, stosującej jako koniecznego do przetrwania – lekceważenia; faktów, logiki i samodzielnego myślenia. W końcu prowadzi to do zaniku zrozumienia roli jaką elita ma spełniać społecznie. Część elity wierna zasadom i swej misji została dziś zepchnięta na margines i skazana de facto na wegetację i sukcesywny zanik. Społeczeństwo zostało pozbawione pewności w rozróżnieniu elity od jej przebierańców – elity – a ta na dodatek i nieszczęście nadal gra pierwsze skrzypce. Skąd ma się brać szacunek społeczny i zaufanie społeczeństwa do tej – dziś kasty? W tej sytuacji na najwyższy szacunek i wsparcie zasługują ludzie świadczący swą prawdę – wbrew politycznej poprawności jeszcze dziś gotowi na konsekwencje mówienia swej niezależnej opinii.
W identycznym jak w przypadku prof. J. Bartyzela schemacie reakcji administracyjnej, i co do zasady sytuuje się też na przykład prof. J. Rońdy. Ten z kolei, za niepoprawne myśli na temat Katastrofy Smoleńskiej (uzasadnione naukowo) oraz na podstawie tendencyjnej interpretacji Jego słów, już od lat jest dosłownie mielony trybami nie jednej, a dwóch jakością sobie podobnych i współpracujących kast - Naukowej i Sędziowskiej.
Oszczędźmy sobie szczegółowych rozważań o samych tych przypadkach – bo te mają już swoje detaliczne opisy. Warto za to jednak zatrzymać się nad dwoma wątkami, które te przykłady przywołują pod rozwagę. Pierwszy – to atrofia zrozumienia dla wartości niezależności myśli, a w niej odwiecznej już roli Uniwersytetu i elity– drugi nadal jak widać działający, mechanizm możliwości uruchamiania działań administracyjnych w oderwaniu od realiów i nawet faktów, gdy oszołomienie polityczną poprawnością tego wymaga.
Zacznijmy od pierwszego.
Niezależność myśli i badań – co jest dość oczywiste – stanowi o postępie w Nauce, a za tym między innymi i w gospodarce. Pojmowali to od wieków – rozumni władcy, a który nie brał tego pod uwagę – sam podcinał gałąź, na której siedział. Dziś wielkie zdziwienie – mamy wołanie o Polskiego Nobla, wielkie programy innowacyjne i o wdrożenia, w końcu reformy. Jak sięgnę pamięcią te cyklicznie są wciąż na nowo, a akcyjnie, wzbudzane. Niezależność nie oznaczała i nie oznacza zupełnej dowolności i braku odpowiedzialności. To oddzielny temat. Jakby nie było – pierwszym celem leżącym u podstaw powołania Uniwersytetu – była potrzeba lepszej organizacji nauczania na najwyższym poziomie. Dlatego - w różnej formie to za absolwenta, kadry i informację płacili i król i możni – bo to oni potrzebowali usług ludzi światłych. Kacyk komuny nie potrzebował mądrego – a raczej posłusznego, kogoś koniecznie utytułowanego formalnie, który wyrażając opinię zawsze zapytał – a jak ma być? Wystarczyła administracyjna ingerencja w awanse i nadawanie tytułów. To akurat co zostało uformowane administracyjnym wpływem na finansowanie – co ważne – awansowanie, zaburzyło naturalny proces formowania i kontynuacji elity dając jakąś jej hybrydę. Niezależność myśli i opinii? Stała się bezsensem, a władcy Uczelni zostali po prostu urzędnikami. Urzędnik na pierwszym planie ma pozyskiwanie łaskawości rozdawcy dóbr wszelakich.
Dziś w sprawie prof. J. Rońdy Rektor wyprowadza niszczące ciosy administracyjne na podstawie – uwaga! To poważne zeznanie przed Sądem poważnego naukowca – bo otrzymywał on ze środowiska liczne SMS –y z wyrazami oburzenia. I to ma być poważna podstawa do faktycznego i totalnego zniszczenia pracownika naukowego z doświadczeniem i dorobkiem międzynarodowym.
Nie mam pojęcia jakich trików imał się Rektor Uniwersytetu Toruńskiego ale nie sądzę by były one innej klasy.
Jak Państwo widzą – oba pokazane przykłady – powinny zastanowić i ludzi oczekujących na jakieś wsparcie intelektualne ze strony elity i dać poważny asumpt do ocen czego dotyczy reforma i jakie podstawy ma oczekiwanie na polskiego Nobla. Nie powinien też dziwić odpływ młodych ludzi znakomicie wykształconych i ukierunkowanych przez swych mistrzów – członków zdrowej elity. Zawisa pytanie – jaka przy dalszej stagnacji i działaniu wszelkich kast czeka nas elita przyszłości.
Połączmy to z stawianym przed nami pilnym i najpoważniejszym od lat wyborem opcji światopoglądowej, która pociągnie za sobą sposób organizacji życia publicznego. Bo taki charakter mają najbliższe wybory parlamentarne w obu wersjach. Tu już nie ma miejsca na dywagacje nad wesjami.
Można powiedzieć – gdzie Rzym – gdzie Krym.
Tymczasem związek jest bezpośredni. Albo utrwalenie elity przyniesionej przez komunę albo podstawy do jej powrotu oparciu się o zasady, w których nie ma miejsca na nierzetelność, brak odwagi cywilnej i pytania ekspertów – a jak ma być? Krótko mówiąc likwidacja wcześniej opisanego Stronnictwa Drżących.
Przytoczone przykłady Panów Profesorów są chyba wystarczająco wymowne kto tu jest elitą i co z nią w obronie swego stanu dziś wyczynia elyta.


Dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański

Kraków 17.03.19

PRZECZYTAJ

 📝 Najnowszy artykuł
01 Marca 2026

Hotel De Niro – sprawa nie taka znów lokalna

Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i dzieje wokół budowy hotelu – w skrócie – Miastoprojekt przy Błoniach w Krakowie z jakby nobilitującym hasłem nazwiska De Niro, sprawę należy też widzieć jako szkołę w wielu zakresach;
1/ trybu ekspresowego udzielania zezwoleń, tak prowadzonego, by nikt nie zdążył się zbyt detalicznie

...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


01 Marca 2026

Hotel De Niro – sprawa nie taka znów lokalna

(1148) Feliks Stalony - Dobrzański

Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


06 Lutego 2026

Doigrał się. "Czarzasty już dobrze wie, że czas jego błazenady się skończył, prąd odłączony i za chwilę padnie na deski"

(743) Jerzy Szmit

Włodzimierz Czarzasty - co trzeba stale powtarzać - syn komunistycznego aparatczyka, a w końcu i prokuratora, zawsze był bezczelny, hardy i butny....
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty.)


03 Lutego 2026

Pozornie tylko sucha informacja – zmarł prof. Jacek Rońda

(837) dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański

W kręgu naukowym specjalności Profesora, był on znany z dokonań w zakresie matematyki i informatyki oraz metod programowania oraz ich zastosowań....
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty i 42 sekundy.)


14 Stycznia 2026

Czego boi się Tusk, że tak desperacko atakuje prezydenta Nawrockiego? Histeria po pielgrzymce kibiców na Jasną Górę sięgnęła dna!

(931) Marzena Nykiel

Umowa UE-Mercosur przyjęta, Polska wyłączona z rozmów o Ukrainie, kluczowe inwestycje wstrzymane, katastrofa w finansach publicznych, niewydolny...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty i 54 sekundy.)


Cookies user preferences
We use cookies to ensure you to get the best experience on our website. If you decline the use of cookies, this website may not function as expected.
Accept all
Decline all
Analytics
Tools used to analyze the data to measure the effectiveness of a website and to understand how it works.
Google Analytics
Accept
Decline
Unknown
Unknown
Accept
Decline
Save