Z każdej strony, do każdego docierają informacje, ostrzeżenia a w końcu i dramatyczne wiadomości. Liczby, wykresy, skala, dramaty poszczególnych ludzi. Każda śmierć – i na dodatek z tego, że miał kontakt z kimś o kim nawet nie miał prawa wiedzieć, że jest nosicielem wirusa – tego właśnie – jest szczególnym dramatem. Plus świadomość kompletnej niefrasobliwości i nieodpowiedzialności osób najważniejszych które chyba nie umieją podnieść swej pozycji biorąc ją za splendor i apanaże a nie służbę – przeraża.

Można mówić, że od palenia, że w wypadkach samochodowych, że i na drodze można każdego dnia i w każdym czasie spotkać nieodpowiedzialnego wariata – i – zginąć lub zostać roślinką. Też mamy opowieści, że to jak się wtedy sugeruje wszystko jest raczej grą interesów – które to co najmniej smucą brakiem śladów jakiegoś uczucia dla cierpienia i szacunku dla realnych przecież śmierci. To razem i tak nie może zatrzymać przed chęcią przeciwdziałania.
Dodatkowo - bezsilność jest czymś bardzo dojmującym. Lecznie objawowe – bo innego niema.
Spróbujmy choć w sprawie koronawirusa zobaczyć jednak też to, co jest jakby bok. To nie pocieszenie. a oderwanie się od monotematycznego przywiązania do tego właśnie szczególnie trudnego – bezsilności a ta rodzi beznadzieję. Wiemy dobrze, że ten horyzont dwutygodniowy raczej nie załatwi sprawy – choćby należało sobie tego życzyć. Wydaje się że rzecz w istocie dotyczy procentów z tych zakażonych a i tych są procenty z nas – to jednak i tak skala – przeraża. Nie na darmo i na szczęście w nieszczęściu, ludzie w swej masie jednak nie lekceważą sprawy. Mamy znacznie luźniejsze ulice, wejście w zupełnie inny tryb życia – nie mówiąc o jego cenieniu.
Na tym tle spróbujmy z tego jednak wyciągnąć coś może dobrego.
Uważam, że mimo wszystko się da.
Dziś na przykład – z racji kręciołka życia codziennego – zanika to, co zawsze było spoiwem życia rodziny, wspólnoty. Co to takiego? I to tej rzeczy chciałbym w tym trudnym społecznie czasie i ku pocieszeniu poświęcić myśl i spróbować skierować uwagę zupełnie gdzie indziej Mamy okazję a nawet swego rodzaju konieczność spędzania więcej czasu ze sobą.
Zauważymy znaczenie wspólnoty bycia razem a nie obok i stołu.
Apele i pozostawanie w domu pociąga za sobą to, że mamy szanse, zwiększone szanse na to, by odświeżyć sobie to coś, co kiedyś opisała Pani Danuta Rybicka w swym niezapomnianym tekście „Stół”. Tekst Napisany z serca i wielkiego rodzinnego doświadczenia, był wiele lat temu opublikowany w Tygodniku Salwatorskim. Jest dziś chyba nie do odtworzenia, jako, iż nowa Redakcja – lekką ręką wyrzuciła wszystkie wcześniejsze, niepotrzebne jej zdaniem archiwalia. Teksty po prostu zniknęły, bo– jak zwykle to bywa – wszystko ma się zaczynać od tego nowego. To dziś powszechna postawa Wcześniej była chyba nicość.
Pani Danuta Rybicka – wiedziała co pisze – i napisała to nie bez powodu. Wiedziała, że pisze o fundamentalnie ważnej rzeczy dla życia codziennego i dla rodziny. Skąd ta moja pewność? Otóż - razem ze swym mężem śp. Stanisławem wyszła spod formacji duchowej jeszcze z lat 40/50 - ks Karola od św. Floriana – który miał z Nimi stały kontakt aż i to dosłownie – do swej śmierci jako teraz już św. Jan Paweł II. Ten, jako faktyczny patron rodziny, uformował też i całe to środowisko tzw. Rodzinki wraz z następnymi jej pokoleniami. Tylko się od nich dziś jeszcze uczyć.
W takim razie tylko po krótce i nie roszcząc sobie pretensji do dosłownego przekazu – spróbuję powiedzieć o czym był ten tekst, tak jak go zapamiętałem. Jak sam tytuł mówi– traktował o stole, takim meblu - ale i symbolu codzienności. Symbolu wspólnoty życia codziennego – rzecz dziś zapominana. Bo pośpiech, bo sprawy, bo trzeba. Mowa była o jednoczącej roli stołu. Dziś – gdy każdy rano łapie jakąś kanapkę, pociągnie łyki kawy i dzieciaka za rączkę do żłoba, przedszkola lub wyekspediuje do szkoły - i już nikogo nie ma. Obiad – gdzieś tam – w różnej postaci a wieczór? – jak się już przyjdzie, to każdy o innej porze. Kolacja? Coś do gryzienia przed telewizorem, komputer – same „ważne” rzeczy. Ale porozmawiać? Można co najwyżej wymieniać konieczne informacje.
Dziś stół niby mebel - to może być odkrycie. Wspólny stół, zatrzymanie się, porozmawianie, wymiana myśli, wspólne sprawy.
Staroświeckie? Niepostępowe – a może właśnie niezbędne?
To co jest postępowe – rozbicie? Prawie gotowość do rozbicia gdy tylko się powie – to nie ma sensu.
Od braku stołu zaczyna się rozbicie lub przy nim - scalenie rodziny. Nie jest ważne co na tym stole jest – ale to nie jest wtedy mebel w stołówce.
Zacząłem od rzeczy dla nas dziś przykrej i groźnej. Zagrożenia, obecną i ogólną pandemią. Nie ma się co czarować – nie ma żartów, niema już pola na lekceważenie i na brak wzajemnego wsparcia i słyszenia się nawzajem.
Tymczasem dziś młodzież prawie systemowo jest utrwalana w przekonaniu o swej wolności rozumianej tylko jako niezależność decyzyjna od rodziców. A gdzie jest też relacja zwrotna. Tylko brać nie dawać? Nie uczestniczyć? Teraz może być więcej w domu a nie w lataniu po jak się mawiało kominkach. Też już dziś zakazanych.
W tym więc co nas jako społeczeństwo spotyka – może zauważmy okazję by być razem, nawzajem się zobaczyć. Nie przelotnie i w warczeniu o codzienne kontrowersje – choć te są naturalne. Nauka wzajemnej empatii – tak ponoć to się nazywa, Może też nauczymy się te trudności praktycznie pokonywać? Ba, może nawet rozmawiać przy jednym stole w większym spokoju .
Potraktujmy może to doświadczenie jako smutną ale okazję też do czegoś dobrego.

Feliks Stalony-Dobrzański

PRZECZYTAJ

 📝 Najnowszy artykuł
01 Marca 2026

Hotel De Niro – sprawa nie taka znów lokalna

Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i dzieje wokół budowy hotelu – w skrócie – Miastoprojekt przy Błoniach w Krakowie z jakby nobilitującym hasłem nazwiska De Niro, sprawę należy też widzieć jako szkołę w wielu zakresach;
1/ trybu ekspresowego udzielania zezwoleń, tak prowadzonego, by nikt nie zdążył się zbyt detalicznie

...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


01 Marca 2026

Hotel De Niro – sprawa nie taka znów lokalna

(1144) Feliks Stalony - Dobrzański

Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


06 Lutego 2026

Doigrał się. "Czarzasty już dobrze wie, że czas jego błazenady się skończył, prąd odłączony i za chwilę padnie na deski"

(740) Jerzy Szmit

Włodzimierz Czarzasty - co trzeba stale powtarzać - syn komunistycznego aparatczyka, a w końcu i prokuratora, zawsze był bezczelny, hardy i butny....
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty.)


03 Lutego 2026

Pozornie tylko sucha informacja – zmarł prof. Jacek Rońda

(835) dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański

W kręgu naukowym specjalności Profesora, był on znany z dokonań w zakresie matematyki i informatyki oraz metod programowania oraz ich zastosowań....
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty i 42 sekundy.)


14 Stycznia 2026

Czego boi się Tusk, że tak desperacko atakuje prezydenta Nawrockiego? Histeria po pielgrzymce kibiców na Jasną Górę sięgnęła dna!

(929) Marzena Nykiel

Umowa UE-Mercosur przyjęta, Polska wyłączona z rozmów o Ukrainie, kluczowe inwestycje wstrzymane, katastrofa w finansach publicznych, niewydolny...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty i 54 sekundy.)


Cookies user preferences
We use cookies to ensure you to get the best experience on our website. If you decline the use of cookies, this website may not function as expected.
Accept all
Decline all
Analytics
Tools used to analyze the data to measure the effectiveness of a website and to understand how it works.
Google Analytics
Accept
Decline
Unknown
Unknown
Accept
Decline
Save