- Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 1 minuta.
PO od początku swojego istnienia usiłowała stworzyć wizerunek organizacji ludzi wykształconych, kulturalnych, estetycznie wysublimowanych - tych lepszych. Wysiłek wkładany w tworzenie partyjnych pozorów był – co nie powinno dziwić – wprost proporcjonalny do drążącego partię moralnego zepsucia, intryganctwa i zwykłej podłości.
Doświadczyłem tego rozdwojenia boleśnie – przez kilka lat walcząc o to, bym mógł jako poseł reprezentować w Sejmie wyborców, a nie tzw. interes partyjny układu władzy.
Najwyraźniej poziom lęku i frustracji członków Platformy sięgnął jednak poziomu, którego specjaliści od wizerunku nie są już w stanie okiełznać. Najnowsza produkcja PO – plakat przestrzegający przed politykami z prawicy – całkowicie rujnuje misternie pielęgnowany dotychczas obraz.
Skąd w platformianej propagandówce tak dużo prostactwa i agresji? Psychologowie już przynajmniej od stu lat opisują mechanizm projekcji, polegający na przypisywaniu innym własnych poglądów, zachowań i cech, najczęściej tych negatywnych i starannie ukrywanych. Mam wrażenie, że sztabowcy PO w obliczu braku rzeczowych argumentów zastosowali technikę ataku personalnego, dając przy tym wyraz swoim uprzedzeniom i żywionej wyższością - pogardzie do myślących inaczej. Przymiotami Donalda Tuska zdołali obdarować cały wymyślony gabinet opozycji. Jednak mściwości premiera doświadczyli przecież sami „ojcowie założyciele” Platformy – Andrzej Olechowski i Maciej Płażyński. Nie zapominajmy o Janie Rokicie, Zycie Gilowskiej, Pawle Piskorskim, Grzegorzu Schetynie i Jarosławie Gowinie. Kłamstw doświadczyliśmy wszyscy – bo czy jest polityk, który złamał więcej obietnic niż Donald Tusk? Czy poza Donaldem Tuskiem jest w Polsce polityk, który swoim uporem w niszczeniu polskiej przedsiębiorczości zasłużył sobie na opinię „gorszego od mafii”?...
Tak z estetycznego punktu widzenia może i trochę szkoda, że na naszych oczach rozpada się wizerunek eleganckiej partii władzy, ale z drugiej strony, jeśli miałbym wybierać między prawdą, a propagandą zdecydowanie wybieram to pierwsze, razem z milionami Polaków, którzy dotkliwie odczuwają fałsz ludzi władzy oraz wulgarne lekceważenie jakichkolwiek standardów kultury politycznej.
Tekst ukazał sę na Salon24 21 sierpnia 2014r

Widząc podstawowe różnice programowe pomiędzy, ogólnie, stroną prawicową a całym - w tym i czasem półjawnym - zespołem ugrupowań lewicowych - można być zaskoczonym takimi postawami jak np. Mentzena. Ten, dla elektoratu ma być kimś o poglądach biznesowo - prawicowych. Dziwna konstrukcja pomieszania