Uroczystość coroczna, kultywowana w swej formie i tradycji od dawna,  zarówno lokalnie jak i w skali powiatów województw i całego państwa. Te więc w Dobczycach to lokalna uroczystość – jakich w całej Polsce wiele. Może cieszyć jest to bowiem ważne uzmysłowienie całej społeczności, istoty i wagi trudu rolnika. Dożynki pokazują – to wcale nie jest tak, że rolnik siedzi, a w polu mu rośnie, mówimy o owocach ciężkiej i czasem prawie bezowocnej pracy - co wykazał ten rok – w sadownictwie szczególnie dotkliwie. Nawet górnik ma swój trud, przodek i szychtę.

Po niej – ma już luz. Rolnik nie zna pojęcia godziny pracy – szychta, wolne. Nawet wyjazd gdziekolwiek, to dla rolnika przedsięwzięcie gospodarskie wymagające życzliwej współpracy rodziny lub sąsiadów. Praca, pracą lecz i tak aura jest w stanie wszystko zburzyć lub .. uwielokrotnić. Trzeba w tym zawodzie uporu  i wiary.
Wszystko to prawda – i godne szacunku. Jednakowoż w wielu przypadkach, a nie tylko w tej Gminie, należy zadać uzupełniające pytanie. Proste a konieczne. Święto rolnika – czyli kogo? Jeśli zdefiniujemy sobie rolnika jako  fachowca – nawet bez formalnego wykształcenia kierunkowego lecz – co jeszcze cenniejsze – posiadającego wiedzę praktyczną z dziada pradziada a utrzymującego się ze swej profesji, to możemy popaść w tak oczywistej by się wydawało kwestii – w zadumę. Nie znam oczywiście aktualnych, zazdrośnie chowanych, informacji szczegółowych w tym zakresie. Onegdaj przeprowadzona przez nas (w dziś nie istniejącej już Fundacji Ekozrozwój) ocena liczby rolników w Gminach całej zlewni Raby po Dobczyce włącznie, już wtedy czyli te kilkanaście lat temu dała rezultaty co najmniej zastanawiające.  I dziś nawet tylko zdrowy rozsądek użyty w ocenie tego problemu jednak nie pozwala przejść obojętnie wobec faktów widocznych gołym okiem. O ile jeszcze kilkanaście lat temu w każdej wsi owej gminy było co najmniej kilkanaście krów – to dziś na całą wieś wypada parę – można powiedzieć - zwyczajowych endemitów. Kury – bywają, lecz stodołę zbożem już mało kto napełnia. Pola nie tak dawno uprawiane – dziś są ugorami Nie dziwię się – w końcu prawa rynku i nacisk prowadzonej polityki,  skłaniają dawniejszych rolników (wedle przyjętej definicji) do całkiem innych – choć na logikę mało racjonalnych zachowań. Suma przecież jest taka, że są marnotrawione możliwości jakie daje natura. Jej zrozumienie i żywe odczuwanie, przekazywane z przez wieki z pokolenia na pokolenie to była zawsze wiedza każdego rolnika i obok pługa i brony - jego narzędzie pracy. Dziś rzucone w kąt. I nie wykorzystywane – co najwyżej wyciągane jako hasło z okazji choćby Dożynek.   Parohektarowe obszary obrabiane, z racji ukształtowania terenu, co najwyżej z użyciem małej mechanizacji – nie mają szans na konkurencję rynkową z gospodarstwami wielko obszarowymi posiadających mechanizację i produkcję – można powiedzieć – przemysłową.
Jednak ta – należałoby określić– umowność Dożynek jako święta rolników a i nawet też tych, którzy pracowicie, w pewnym sensie dodatkowo, pracują na roli, zmusza do głębszej refleksji. Zachowując pełny respekt i dla trudu pracy i dla tradycji święta – należy postawić czy raczej uporczywie przypomnieć myśl od dawana stawiana i jak najbardziej aktualną w tej Gminie. To nie rolnicy, nie pracujący na roli, a Ci, którzy organizują Im warunki funkcjonowania – czyli mający myśleć o sposobach rozwoju Gminy – czyli włodarze powinni w końcu wyjść ze starych szyn myślenia o tym jak wykorzystać możliwości Gminy i jej otoczenia.
Może jest tak, że tych cech i szans się nie zauważa – jako takich przecież zwykłych, codziennych. Widzi się je za to z zewnątrz a w oglądzie z wewnątrz się lekceważy. Dożynki dożynkami – ale czy to nie wymuszają one myśli o nomen omen - dożynaniu tych naturalnych możliwości?
W imię czego? Moim zdaniem – w imię wygodnictwa sztampowego myślenia. Do tej pory i od lat w tej Gminie obowiązuje myślenie, dziś nawet zapisane w oficjalnie uchwalonej Strategii, o dwóch filarach jej rozwoju. Mają to być jako fundamenty i koła napędowe  – pieniądze unijne i udostępnienie Zbiornika do celów turystycznych oraz rekreacyjnych. Ludzie wierzą – to wybierają i za każdym obrotem kadencji się powtarza to kuglarstwo – jak mnie wybierzecie – to ja to wam załatwię. I będzie deszcz dudków i szczęśliwość z automatu. Przypomnę tytułem przykładu - w Bukowinie tak też myślano, póki Białka nie zaczęła inaczej myśleć. I zaczęła robić interes, nie mając przecież Głodówki i Panoramy Tatr na wyciągnięcie ręki.
Nie dyskutuję w tej chwili nad tym jaka to fantasmagoria samo wskazanie na owe dotychczasowe podstawy. Lecz ludzie wierzą – a dla władzy i potencjalnych kandydatów – to samograj. Resztę już można spokojnie sprowadzić do gier w salonowca polityczno-towarzyskiego a o zasadach i realnych podstawach rozwoju już nie myśleć. Luz przedwyborczy i gwarancja tego, by było jak zawsze. Stąd też mamy „stabilność władz” ku samemu tylko zarzadzaniu i posiadaniu włodarzenia. Ludzie mają mieć nadzieję dostarczoną na rybkę,  a stołki mają być właściwie obsadzone swojakami. W tej grze – kto rządzi hen tam – w stolicy, ma w zasadzie marginalne znaczenie. Podziały partyjne? Dla szarego obywatela to abstrakcja i mydlana opera. Za to myślenie o nowym – to realne zagrożenie tak rozumianej stabilizacji. To i najmądrzejszy obcy musi być tu głupszy od najgłupszego swego.
Czy tylko narzekam? Skądże!
Wyprowadzam tylko jak racjonalne jest to, co nie ja jeden, od lat (czynem - od połowy 90-tych)  podnosiliśmy, a teraz powtarzam już do znudzenia. Ta Gmina i to jako całość – może i ma szanse oprzeć swój rozwój o wykorzystanie potencjału tradycji i aktywne uczestnictwo w dbałości o stan Zbiornika. Aktywami Gminy są jej specyfika i chyba nie zaskoczę – zarówno starsi ludzie (Ci z roku na rok ubywają) depozytariusze tradycyjnej wiedzy i praktyki, jak i młodzi, aktywni, już przyzwoicie i często wielokierunkowo wykształceni – ci którzy dziś swych szans poszukują w emigracji zarobkowej. Nie zawsze nawet zagranicznej – bo tu nie znajdują pola dla swych kompetencji i aktywności. Niby widzi się, że problemem Gminy jest exodus młodych – lecz proszę mi pokazać realnie podjęte środki zaradcze w tej sprawie.
Dziś obowiązuje biadolenie i kult złudzeń. Zaczynem innego myślenia mogą być, i pokładam w tym nadzieję, liczne tu aktywności społeczne. Czyli ludziom jeszcze się chce, nie porzucili zainteresowań sięgających ponad michę, blady ekran oraz łoże. Będę więc na przykład z wielkim zainteresowaniem patrzył na to, w jakim kierunku podąży wykorzystanie szans jakie leżą w realizacji wszelkich działań na – jak się to nazywa - Starym Mieście. Kto ma swe lata powinien pamiętać, to co w tym zakresie, oczywiście w granicach swych możliwości, zrobił wieloletni Proboszcz – ks M. Mikołajczyk. Jaka Go spotkała za to wdzięczność – będąca skutkiem lokalnych gier polityczno- socjologicznych też warto zauważyć i.. zapamiętać. Łatka – kontrowersyjny – może jest jednak uznaniem – nie myślący sztampowo. To oddzielny temat do nauki na przyszłość.
Dlaczego jednak akurat te działania w Starym Mieście uważam za ważne? To proste. Z nich mogą być wyprowadzone ważne elementy rozwojowe, niektóre z tych o których wcześniej tu pisałem.  Równie dobrze jednak zamiast takiego zaczynu – mogą pozostać one tylko powodem do chwilowego splendoru i … zamieszczenia paru zdań w sprawozdawczości. Zobaczymy.
Gdy się jednak sprawę inaczej przemyśli i zastosuje wnioski z tego myślenia -  Dożynki będą Dożynkami, a nie lokalną Cepeliadą i świadectwem dożynania lokalnych możliwości .
Żal potencjału tej Gminy – dziś w dużej mierze już powoli bezpowrotnie trwonionego.
Powtarzam – lokalna tradycja rolnicza i rzemieślnicza w połączeniu z potężnym rezerwuarem finansowania drzemiącym w działaniach na rzecz ochrony Zbiornika zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju – to są realne podstawy przyszłości tej Gminy. Zrównoważony, rozsądny rozwój czyli zgodny ze znaczeniem tego pojęcia a nie nazwy używanej jako hasło propagandowe wygodne w raportach – to klucz Yale do sukcesu Gminy. Ów klucz tak nazywam, bo musi być ściśle dopasowany do niepowtarzalnej specyfiki tej właśnie Gminy. Tej na dziś się chyba nie widzi i nie docenia. Jako człowiek z zewnątrz a jednak jakoś tam związany z gminą – tę specyfikę widzę i doceniam.  
Realizacja to oczywiście nie samograj – wymaga myśli, współdziałania wielu środowisk i wspólnej pracy. Zorganizować to może tylko ktoś, kto zarządza Gminą i ma dostęp do informacji i narzędzi działania.
Taki ktoś nie pozostanie bez szans - środowiska nie obojętne – też są.  
Warto by było wybrać nowy sposób działania i – zarządzania.
Oczywiście można też wybrać – by było jak było.


Dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański
Kraków-Kornatka 2.09.17 

PRZECZYTAJ

 📝 Najnowszy artykuł
31 Grudnia 2025

Pierwsze orędzie noworoczne prezydenta Karola Nawrockiego:

Szanowni Państwo, Drodzy Rodacy!
To moje pierwsze prezydenckie orędzie noworoczne. Wypowiadam te słowa z poczuciem wielkiego zaszczytu i wdzięczności, ale i odpowiedzialności – bo ten urząd nie jest nagrodą, jest przede wszystkim zobowiązaniem.
Koniec roku to czas szczególny. To moment, w którym w jedną noc spotykają się dwie myśli: o tym, co było i o tym, co będzie. Bilans i plan. Pamięć i nadzieja.
Dla mnie osobiście

...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 3 minuty.)


31 Grudnia 2025

Pierwsze orędzie noworoczne prezydenta Karola Nawrockiego:

(77) Edward Brożek

Szanowni Państwo, Drodzy Rodacy! To moje pierwsze prezydenckie orędzie noworoczne. Wypowiadam te słowa z poczuciem wielkiego zaszczytu i...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 3 minuty.)


25 Grudnia 2025

NASZ WYWIAD. Prof. Andrzej Nowak: To stąd bierze się furia wrogów niepodległości Polski i prezydenta Nawrockiego

(873) Tomasz Karpowicz.

„W naszej historii podejmowano już tyle wysiłków, przez rozmaite siły zewnętrzne i służącą im część wewnętrznych elit w Polsce, żeby polskość...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


23 Grudnia 2025

Bogucki: Nie 5,18 zł i nie 5,19 zł. To, co zrobił Tusk w mediach społecznościowych, to jest taki policzek wymierzony Polakom

(614) Redakcja wPolityce.pl

„Polski rząd próbuje udawać, że problemu nie ma. Wszystkie mechanizmy, które mają ograniczyć umowę Mercosuru, tak jak powiedział pan prezydent, to...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 3 minuty i 49 sekund.)


21 Grudnia 2025

Gwiazda

(314) Joanna Zakrzewska

Za gwiazdą idziemy przez życie Jak Mędrcy ze wschoduDo szopki gdzie się Boże Dziecię rodziNiosąc radość światu.... Ja też podążam za gwiazdą przez...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 21 sekund.)


Cookies user preferences
We use cookies to ensure you to get the best experience on our website. If you decline the use of cookies, this website may not function as expected.
Accept all
Decline all
Analytics
Tools used to analyze the data to measure the effectiveness of a website and to understand how it works.
Google Analytics
Accept
Decline
Unknown
Unknown
Accept
Decline
Save